Kasia raportuje:
"Powsinogi zdezelowana marszrutka kieruja sie do skalnych miast, kapiele morskie zaliczone. Droga przed nami dluga ale malownicza, no i czesto slalom miedzy krowami, ktore swobodnie przechadzaja sie ulicami i chodza samopas, swinie podobnie:) Czas na lyk tbiliskiego koniaczka. Mniam."
"Super widoki, ale wlasnie jeden Gruzin siedzi Borysowi na kolanach i rzyga :)"
No i pojechali w te góry, a oto co piszą:
- Miś:
"Gory kosmos, brak slow. Dojezdzamy do wiochy gdzie mamy spac. Jak znajdziemy nocleg. Pogoda super ale troche mrozno. Jutro moze jakis trekking. Pozdrowionka!"
"Ale przepieknie... Nieprawdopodobnie. Jestesmy pod Kazbegiem - 5033m"
- Kasia:
"Jestesmy w takim miejscu, ze cudo! Nie da sie opisac. Te gory sa pie*dolne, piekne... I tak tu w gorach na lace z winem, serem i chlebem siedzimy."
Kasia przesyła najnowsze wieści z gruzińskiego frontu:
"Bagaz przywiozl rano Borys [przyleciał dzien po Kasi i Miśku - przyp. Kuba] :) poprostu wzial z tasmy i wyniosl; caly dzien lazimy, teraz jedzonko, piwko, fajnie:) jutro w gory."


