Zaczęło się. I to z grubej rury! Właśnie doszły nas wieści, że Michał już nie ma swojego bagażu... Lufrthansa gdzieś go posiała. Można sobie tylko wyobrażać nastroje panujące na miejscu. Żeby ułatwić to zadanie zamieszczam króciutką acz treściwą smsową relację z Tbilisi:"za*ebana w d*pe luftwaffe za*ebie ich za bagaz i ze spie na kowboja w ubraniu-ma to plusy-w 5 s jestem gotowy do wyjscia. I ten grzyb-ku*wa!!"
Na końcu Miś pewnie chciał jeszcze nas wszystkich gorąco pozdrowić, ale mu literek brakło ;).
Chwilę później napisała Kasia:
"Pija piwo za pol dolca KAZBEGI, wykreca morde ale przywyknie; krecimy sie jak gowno w przereblu atakujac kazdy telefon ale na lotnisku nikt nie odbiera, mis ma nowe majty, skarpety, chodzi w mojej koszulce... Nocleg ok gdyby nie zgrzybiale tapety i sufit. Mis prawdziwy kowboj, spi i chodzi w dzinsach i polarku :)"
No to frrrrru!
Pierwsze 2 osoby wyruszyły na lotnisko. Jutro wystartują kolejne 4. Tak zaczęła się 2-3 tygodniowa wyprawa do Gruzji i Armenii. Jak przystało na naszą grupę szczegółowych planów oczywiście nie ma :) Za to są już na miejscu zaznajomione osoby, które powiedzą co, gdzie i jak. Nie znam lepszego sposobu na zwiedzenie odległych miejsc.
Powodzenia! Liczymy na wieści z podróży i solidną relację po powrocie.
Po cichutku zazdroszczę, że nie może mnie tam być :)
Postanowiłam dla dobra tej strony uwstecznić się nieco
i wzbogacić nasza galerie o starsze zdjęcia. Cofnęłam się do Wielkiej Rowerowej (jak zwykło mówić się o rowerowych majówkach) roku 2004. Była to moja pierwsza tego typu wycieczka.


